Wcześniak w szpitalu

Kangurowanie

to chyba jedna z najprzyjemniejszych rzeczy jaka spotyka wcześniaki i ich rodziców. Kontakt skóra do skóry, którego najczęściej brakuje zaraz po porodzie… To coś na co się czeka i bardzo przeżywa. Nie wszystkie dzieci mogą być od razu kangurowane. Wiele zależy od ich stanu. Ale nawet przy wspomaganiu oddychania „cepapem” jest to możliwe. Do kangurowania warto się przygotować już wcześniej i od samego początku dotykać dziecko (nie głaskać – to może być zbyt stymulujące dla malucha) oraz mówić. Kiedy było w brzuchu słyszało głos mamy, czuło jej dotyk. Po porodzie jeśli nie ma tego kontaktu czuje się samotne i opuszczone. Jeśli będziemy próbowali kangurować wcześniaka po kilkunastu dniach bez kontaktu dotykowego i słownego z rodzicami z pewnością będzie to dla niego trudne. Oczywiście z czasem się przyzwyczai, choć są dzieci które kangurowanie nie lubią.

Kiedy tak siedzisz kilka godzin z niespełna kilogramowa kruszynka pod bluzka nic innego się nie liczy. Badania dowodzą, że te dzieci, które były kangurowania szybciej dochodzą do siebie, są bardziej otwarte i łatwiej nawiązują relacje. A rodzicom, którzy kangurowali łatwiej jest nawiązać więź z dzieckiem.

Niestety nadal jest wiele szpitali gdzie nie praktykuje się kangurowania. Bo jest to tylko dobra wola personelu medycznego. Spróbujemy o to zwalczyć.

 

Mleko mamy

To trudny temat dla większości mam wcześniaków. Bo laktacje trzeba wymusić i podtrzymać choć dziecko nie jest przystawiane. A mleko mamy, a tym bardziej siara, jest jak największy dar dla wcześniaka (jak i dla innych dzieci). I choć przeważnie na początku są karmione pozajelitowo (zwłaszcza skrajne i ekstremalnie skrajne wcześniaki) to każdy ml mleka jest cenny.
Ściąganie mleka co 3 godziny dla jednych mam jest stresujące i depresyjne, bo przypomina o tym, że ich dziecko nie może być z nimi. A dla innych jest celem, który mogą zrealizować. Nie mogą dziecku pomóc jakoś fizycznie, więc ściągnięcie jak największej ilości mleka stawiają sobie jako cel.

Część mam traci pokarm ze stresu, inne miesiącami zciągaja po 30-40 ml.
Tak czy inaczej próby przystawiania do piersi też są różne. Bo wcześniaki najpierw uczą się jeść z butelki (kiedy już są gotowe na odstawienie sondy), aby kontrolować oddech. Są mamy, które zaczynają karmić piersią, a są takie które po wielu miesiącach walki nie są w stanie tego zrobić. Tak czy inaczej to mleko mamy, a nie sposób jego podania jest ważny. A jeśli kobieta ma mało mleka lub je traci… nie należy się obwiniać, tylko skupić na dziecku, bo te karmione mlekiem modyfikowanym też mogą rozwijać się dobrze i nie chorować.

 

Co czują wcześniaki?

To bardzo trudne pytanie.

Jeżeli chodzi o sferę fizyczną to rodzice niechętnie się nad tym zastanawiają. Bo zarówno intubacja, sonda, wkucia centralne, przetaczania krwi czy częste pobieranie krwi na gazometrie z pewnością nie są bezbolesne. Dzieci dostają leki przeciwbólowe i uspakajające, zwłaszcza na początku, ale nie mogą ich przyjmować cały czas aby nie uzależnić ich.

Z pewnością czują dotyk rodzica. Wcześniaków, zwłaszcza skrajnych w inkubatorach nie powinno się głaskać. Bo w ten sposób można niepotrzebnie i nieodpowiednio stymulować niedojrzały układ nerwowy. Dlatego zaleca się aby rodzice po prostu położyli rękę na główce czy pleckach.

A emocje? O te wcześniaki czują z pewnością. Zwłaszcza emocje i nastrój rodziców. Nie raz bywało, że kiedy rodzic załamywał się przy inkubatorze dziecko miało od razu gorszą saturacje (sama tego doświadczyłam). Dlatego personel prosi aby nie płakać przy inkubatorze, tylko wyjąć i wrócić kiedy się pozbieramy.

 

Wsparcie oddechowe

Na wielu zdjęciach wcześniaków w inkubatorach widać na ich twarzach maseczki z rurką. Jest to jeden ze sposobów wsparcia oddechowego dzieci. Potrzebują tego przede wszystkim ekstremalnie skrajne wcześniaki (po niżej 27tc) oraz skrajne (28 tc – 31 tc). Ale i starsze też czasami korzystają.

To tak zwany „cepap”, który pomaga oddychać. W odróżnieniu od respiratora nie podaje tlenu bezpośrednio do płuc, tylko przez maseczkę lub „wąsy”. Dziecko ma możliwość samodzielnego zaciągnięcia powietrza – uczy się oddychać. Te nowoczesne podłączone do Inflant Flow są w stanie kontrolować kiedy dziecko nie pobralo samodzielnie tlenu i niejako wtłoczyć go do płuc. Personel medyczny może dawkować stężenie tlenu i przygotowywać do samodzielnego oddychania.

Dzięki pojawieniu się „cepapow” dzieci nie musiały być już tak długo na respiratorach, które dość niekorzystnie wpływają na rozwój i tak niedojrzałych płuc. Minusem maseczek (teraz i tak już miękkich) mogą być ranki i blizny pod noskiem i między oczami. Nacisk może być dość duży zwłaszcza przy większych stężeniach tlenu.

Ja nie spotkała się z najnowocześniejszymi sprzętami tego typu bez serduszek WOŚP